Witch's shawl
Nareszcie skończyłam mój magiczny projekt, zainspirowany ciepłym jesiennym wiatrem, cygańską muzyką i powieścią Joan Harris Chocolat. Aż mnie paluszki rozbolały po zrobieniu jakiegoś miliona pętelek, pięknie z angielska nazwanych lover's knot, i bodaj 300 frędzli na wykończenie brzegów. Na szczęście chusta była tego warta!
Jest mięciutko-wełniano-moherowa, jesiennokolorowa i niesamowicie cieplutka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz