2.02.2011

Przed i po





Mój kochany mały uparciuch wydostał się wreszcie na świat 26 grudnia 2010 roku. I zmienił wszystko! ... No prawie wszystko, bo poza tym, że tego nie wolno, tamto trzeba, a na owamto już nie ma ochoty po nieprzespanej nocy, nadal szydełkuję. 

Udało mi się nawet wykończyć kilka projektów, dziergając podczas karmienia. Ale o nich później. 

Na razie, by było zgodnie z tytułem, publikuję zdjęcia z "przed": 3 serwetki z przedświątecznego okresu niebieskiego i filetowo-serduszkowy kocyk, które znalazły miejsce pod choinką. A na koniec moje ostatnie zdjęcie z brzuszkiem, za to w czapce wiedźmy, wykonanej do kompletu z Witch's shawl.

 










Ehhh, crochetowe bombki na choince to dopiero za 11 miesięcy pokażę - teraz drzemią głęboko w szafie w przepastnym pudle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz